To nie mit, że Amerykanie to ludzie, którzy na pytanie: jak się masz? zawsze odpowiedzą twierdząco, że dobrze i zrobią to z uśmiechem. Amerykańscy żołnierze, którzy odwiedzili nas 19 września br. też przywitali nas z entuzjazmem, tym bardziej, że nasza szkoła szczególnie przygotowała się na tę wizytę.

Nauczyciele języka angielskiego przygotowali część artystyczną , gdzie nasi najbardziej ,,fit” uczniowie prezentowali swoją muskulaturę oraz sprawność fizyczną na najwyższym poziomie. Ponadto nasza młodzież pokazała, że i świat amerykańskiej kultury jest nam dobrze znany, a w szczególności świat musicali.

Amerykanie, jak wspominałam, byli miło zaskoczeni , że tak ciepło ich przywitaliśmy , nie przypuszczali natomiast, że będziemy przed nimi stawiać pewne wyzwania. Wymowa polskich łamaczy językowych, to było to, czego się najmniej spodziewali. Chrząszcz brzmi w trzcinie, stół z powyłamywanymi nogami i tym podobne, dały się Amerykanom we znaki. Śmiechu było co niemiara. Jak sami wiemy, te łamacze i dla nas są czasami kłopotliwe.

Amerykanie spędzili z nami pięć godzin, w trakcie których i coś u nas podjedli w naszym ulubionym barze ,,SmaQ”, pograli w piłkę nożną, siatkówkę i w kosza, byli całe 45 minut na lekcjach języka angielskiego a nawet posprzątali teren szkoły i co najważniejsze przekopali dla nas miejsce do skoku w dal.

Impreza się udała, czekamy na podobne spotkania z obcokrajowcami.
Anna Wysocka

I jeszcze jedna galeria:

Autorem poniższych zdjęć jest nasz absolwent Filip Galasiński